Kategoria Poezja

A gdyby tak?

A gdyby tak człowiek był Istotą zgodną ze Wszechświatem? Nie kierował się złością, widział siebie w świecie, żył Boską Miłością? Gdyby żył dla ogromu jakim jest ta Ziemia, gdyby kochał, działał, ale nie oceniał? Gdyby chciał budować aby móc poznawać i przypomniał sobie, że Jego Jaźń to Brama?

Sroka

Z szarości wilgotnego poranka Wyłania się sroka. Jaskrawym podskokiem przemierza mój ogród. Proszę, nie śpiewaj 🙂

Liście

Kolejny liść. Który to? Z wodą deszczu spada. Zimną wilgocią przesycone powietrze Nie ma już liści nie o czym rozmawiać.   Jeszcze niedawno buchające zielenią W powietrzu drącym od gorąca Spadają teraz wspomnieniami wypełniając pokój A drzewo stoi. Drzewo nie ma końca.   Wraz z wodą spadają liście i marzenia, Które rosły na nim…

Mrówka

Mrówka z mozołem ciągnie jakieś ciało. Przelewa wodę w fontannie dziewczynka z kitką.

Na gramocy dwóch światów

Drzewo… Całuje swą lubą stojącą z tyłu Postać Wielki kot skacze i Jednym umysłem stają się razem Z nią, z nimi, z drzewem. Razem podchodzą i lipą się staje Przedstawienie Przyjaciele …czy wieloma Duchami czy drzewem?

Podróż w kawiarni

Rytm muzyki i dźwięk kawy wsypywanej do ekspresu zastanawia mnie nad przeszłością. Słucham ekspresu i słucham swoich wspomnień. Z ciekawości podróżuję w czasie. Z daleka czuję żal, młodego obawy i strach. Lecz naprawiać nie ma czego. Teraz jest idealne.

Oddech

Powracają do mnie stare nienawiści, Odruchy, Wspomnienia. Wychodzą z  szuflady, Niby zapomniane chcą tworzyć Teraz.   Z oddechem przepuszczam demony niechciane. Nie nakładam innych myśli, To tak nie działa. Znów się przekonałem.

Kolumna

W czarnym kolorze terenowej ciężarówki Jedzie poświęcenie, nienawiść, duma i strach. Ciężkie opony rozjeżdżają śnieg, nieprzyjaciela, którego nie ma. Istnieje tylko w umysłach uśmiechniętych twarzy przyglądających się miastu.   W umysłach przekręcają bagnet w trzerwiach wroga, W umysłach uprawiają wyuzdany seks, W umysłach polegają na rozkazie, Żyjąc polegają na regulaminie.   Brak…

Stojąc w korku

Czerwone światło odbite w szybie. Wyciąga telefon z kieszeni mężczyzna po drugiej stronie ulicy. Czy za mną też jest jakaś Przestrzeń?

Deszcz

Już widziałem drzwi gdy zaczęło lać Początkowo zniesmaczony wyjąłem parasol Uwielbiam Szum Deszczu – przypominam sobie, Idę do drzwi nie chwytając myśli.

Ja – miasto

Ciągle szaleni, patrząc pod swe nogi Biegną, gadają, obijając boki. Odzwyczaiłem się od tego miasta, Wolę to moje gdzie jest Świadomość Wzrasta   W mym mieście, w hałasie wieczny koncert Ciszy. Patrzę w ich oczy i jesteśmy Bogiem. Nie spadam w dół w krainę rozpaczy, wolę gdzieś zza siebie obserwować Drogę

Moje biuro

W biurze, które jest moim domem Rzadko się odzywam. W biurze, które jest moim domem Patrzę na ekran, wciąż klikam. W biurze, które jest moim domem Świat jest spod szablonu W biurze, które jest moim domem… Wolę biuro od domu.