Menu

Legalizacja narkotyków?

31 lipca 2017 - BLOG, Zdrowie
Legalizacja narkotyków?

Jeśli podoba Ci się artykuł i uważasz, że młodzież powinna mieć dostęp do książek uczących samoświadomości i myślenia za pośrednictwem otwartego umysłu, zapraszam do wsparcia wydania książki pt. „Lekcje Radościtutaj

 

O narkotykach rozmawia się bardzo ciężko. Już samo słowo „narkotyk” niesie tak negatywny ładunek energii emocjonalnej, że wielu ludzi nie potrafi rozmawiać na ten temat przez pryzmat rozsądku i świadomości. U typowego przedstawiciela naszej cywilizacji – człowieka, u którego obraz rzeczywistości kształtowany jest poprzez telewizję i śmieciowy Internet, narkotyk to niebezpieczna substancja, która słusznie zakazana jest przez prawo, gdyż dostęp do niej powoduje uzależnienie i śmierć. Jest to obraz uproszczony, niemniej jednak, społeczeństwo ma duże zaufanie do tego, w jaki sposób państwo decyduje które substancje są lekami a które narkotykami.

Tym czasem prawie każda substancja jest narkotykiem. Specyfika języka polskiego może prowadzić do mylnego pojęcia, ze są substancje dobre (leki) i złe (narkotyki). W języku angielskim tego rozróżnienia nie ma i każda substancja, która wprowadzana jest do ciała w celu uzyskania jakiegoś efektu to drug. Istnieją substancje szkodliwe i nieszkodliwe, takie których stosowanie może przynieść korzyści człowiekowi i takie, których pod żadnym pozorem nie powinno wprowadzać się do ustroju organizmu. Wiele z substancji szkodliwych sprzedawanych jest jak cukierki, bez recepty w każdej aptece (np. duża cześć leków przeciwbólowych) lub sklepach spożywczych (alkohol, napoje energetyczne). Zagadnieniem, nad którym społeczeństwo powinno się zastanowić w kontekście tzw. narkotyków jest to, co jest naprawdę szkodliwe a co uważane jest za legalne/nielegalne jedynie z powodu ukształtowania kulturowego.

Jak każde zagadnienie, również problematyka substancji chemicznych jest wypadkową poziomu świadomości społeczeństwa. W naszej cywilizacji, są dwa akceptowane stany świadomości. Tym pierwszym jest zwykły, codzienny stan czuwania potrzebny do pracy, rozmów z ludźmi, obsługi tych wszystkich komputerów oraz, co smutne, do posłusznego wypełniania woli Systemu. Drugim akeptowanym stanem świadomości jest upojenie alkoholowe. Stan upojenia alkoholowego, który charakteryzuje się zwiększonym poziomem agresji, brakiem pogłębionego myślenia jest jak najbardziej na rękę w społeczeństwach, gdzie tydzień pracy jest tak wyczerpujący, że synonimem wypoczynku jest totalne odmóżdżenie się przed telewizorem z piwem (najlepiej nie kosztującym więcej niż 5 zł) w ręku. Historycznie alkohol używany był również do zwiększania agresji u żołnierzy. Największą karą dla typowego wojaka było, i pewnie w mniejszym stopniu wciąż jest, obcięcie racji wódki, piwa, wina, grogu czy co tam się pijało przed krwawą jatką zwaną bitwą.

Nasza cywilizacja nie docenia natomiast stanów świadomości, które można by z braku lepszego słowa, nazwać mistycznymi. Najlepszym tego przykładem jest to, w jaki sposób tradycyjne religie traktują medytację. Ponieważ ta ma potencjał wyzwolenia człowieka z okowów toksycznego Ego jest ona nieakceptowana przez Islam, Katolicyzm i inne wyznania opresyjne. Zamiast medytacji, religie promują wewnątrzgłowową paplaninę wykutych na pamięć wierszyków, wmawiając człowiekowi, że w ten sposób będzie rozmawiał z bogiem. Cóż…

Podobnie rzecz ma się z substancjami, które mają potencjał dostrojenia ludzkiego umysłu do innych pokładów rzeczywistości. Z powodu niedorozwoju naszej nauki, ciężko zaakceptować nam fakt, że Wszechświat nie jest jednopoziomowy i że podobnie jak radioodbiornik może odebrać różne stacje, jeśli tylko pokręcić pokrętłem, podobnie nasz mózg można dostroić do innych częstotliwości za pośrednictwem różnych substancji.

Koronnym przykładem substancji otwierającej człowieka na szersze spektrum doświadczeń jest ayahuasca. Jest to napój stosowany przez szamanów i czarowników Amazonii, do produkcji którego potrzebne są dwa różne składniki. Jednym z nich jest zawierająca DMT Diplopterys cabrerana. Ponieważ ludzki żołądek nie potrafi absorbować DMT z roślin potrzebny jest drugi składnik zawierający inhibitor, a rośliną tą jest Banisteriopsis caapi. Już sam fakt konieczności połączenia dwóch roślin spośród milionów innych gatunków występujących w Amazonii wskazuje na to, że mamy do czynienia z czymś znacznie, znacznie więcej niż produkcją substancji typu alkohol, których celem jest bezmyślne upicie się. Ayahuascę biorą ludzie gotowi na kontakt ze światem niematerialnym, którego nie będę opisywał bo go nie znam. Polecam natomiast opracowania na ten temat pana Grahama Hancocka.

DMT (dimetylotryptamina) jest występującą w małych ilościach w ludzkim organizmie substancją psychoaktywną. Podobnie jak niektóre gatunki grzybów czy LSD, DMT pozwala człowiekowi doświadczyć świata mistycznego pod postacią kształtów geometrycznych, form wyższej inteligencji, istot pozaziemskich, elfów czy bogów. Jest to substancja, którą nasze organizm produkuje w szyszynce. Mózg uwalnia ją do ustroju w momencie, gdy człowiek doświadcza duchowego uniesienia. Jest to substancja, która nierozerwalnie łączy się właśnie z takimi doświadczeniami. Jest naturalnie zakazana na całym świecie – z wyjątkiem kościołów używających ayahuasci w celach rytualnych (Brazylia, USA, Holandia). Naturalnie, prowadzenie samochodu czy rozmowa telefoniczna pod wpływem DMT byłaby niemożliwa, ale celem jej zażycia nie jest bezmyślne imprezowanie jak w przypadku alkoholu, lecz dostrojenie swego mózgu do świata, które nie doświadczamy na co dzień.

Bardzo popularną rośliną, tradycyjnie zakazaną przez prawo, jest konopia indyjska czyli mówiąc po ludzku marihuana. Substancja aktywna zawarta w marihuanie to THC, która nie umożliwia takich głębokich stanów jak DMT, niemniej jej spokojne i sporadyczne używanie pozwala mózgowi na głęboki relaks i poznanie pokładów umysłu, do których biegający jak szczur w klatce człowiek, nie ma na co dzień dostępu. Marihuana ma olbrzymie właściwości zdrowotne, do których zaliczamy łagodzenie bólu, właściwości uspokajające, zwiększanie łaknienia (ważne dla osób cierpiących na anoreksję) oraz uśmierzające komórki nowotworowe. Zwłaszcza to ostatnie powinno być wystarczającym powodem aby marihuana stała się rośliną tak powszechną jak inne zioła. Na szczęście, wraz z powolną zmianą stanu mentalnego ludzkości zmienia się również nasze nastawienie do marihuany. Nie jest już ona okropnym narkotykiem, który niszczy ludzkie życia, ale rośliną której zażywanie, bezpośrednie lub oleju z niej wyciskanego, jest dobre dla zdrowia. Sprawa nieżyjącego niestety już posła Tomasza Glejaka z Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest wystarczającym dowodem na to, że zmienia się świadomość i wrażliwość społeczeństwa. Poseł ten stał się ofiarą w walce o legalizację naturalnego, nienarażającego człowieka na bezsensowny ból i strach, nieinwazyjnego leku na najgroźniejszego zabójcę człowieka – nowotwory. Zmiana świadomości jest tak dalece widoczna, że najbardziej katolicki rząd jaki można sobie wyobrazić doprowadził w końcu do częściowej legalizacji leków opartych na marihuanie. Liczę na to, że pomoże on wielu ludziom, którzy są zabijani przez naszą odciętą od Źródła cywilizację.

O narkotykach dostępnych w aptekach nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Polecam natomiast przeprowadzenie takiego eksperymentu. Nie zażywaj ŻADNYCH leków przeciwbólowych przez okres 6 miesięcy. Wówczas pójdź do dilera apteki i kup sobie zwykły lek przeciwbólowy dostępny bez recepty. Zażyj zalecaną dawkę i zamknij oczy. Jako osoba nie zażywająca narkotyków (tych legalnych i tych nielegalnych) wiem, że organizm nie jest obojętny na działanie paracetamolu czy innych popularnych substancji. Warto to sobie uzmysłowić. Człowiek najczęściej nie zdaje sobie sprawę, że zwykła dawka leku przeciwbólowego powoduje bałagan umysłowy, który dla większości ludzi jest stanem normalnym. Ci ludzie siedzą później za kierownicami samochodów, obsługuje maszyny i sprzedają nam produkty…

Na koniec chciałbym, aby jedna rzecz była jasna. Nie obchodzi mnie czy bierzesz jakieś substancje czy nie. Przestrzegam natomiast przed łamaniem prawa gdyż to na zdrowie nie wychodzi. Uważam natomiast, że człowiek jako emanacja Absolutu i Wolnej Woli ma prawo zażywać takie substancje jakie uzna za stosowne. Umysł należy do człowieka a nie do państwa czy innej organizacji. Jeśli człowiek wybiera alkoholizm czy uzależnienie od tytoniu to jego sprawa. Jeśli wybiera uzależnienie od leków i przemysłu farmaceutycznego to również jego sprawa. Jeśli wybiera stosowanie naturalnych substancji pochodzenia roślinnego w celu eksploracji świadomości i pokładów umysłu to również jego sprawa. Przynajmniej tak powinno wyglądać to w społeczeństwie Nowej Ery.

 

3 myśli nt. „Legalizacja narkotyków?

Tomasz

Dobry tekst, wyważony i nie wciskający na silę swojej wizji. Popieram swobodę w dobieraniu środków odurzających. Oczywiście ich zażycie nie może mieć wpływu na odpowiedzialność za swoje czyny.

Odpowiedz
    Radek Lorych

    Ciekawostką jest fakt, że w Portugalii zalegalizowano posiadanie środków odurzających z heroiną włącznie (nie jestem pewien pełnej listy substancji – do sprawdzenia w Internecie). Wynikiem takiej polityki był spadek osób uzależnionych żyjących na garnuszku państwa. Pokazuje to, że wolność daje poczucie odpowiedzialności. A to, że pewna grupa zawsze będzie dążyła do rozkładu – cóż na to nie ma rady…

    Odpowiedz
Student/Jeff the IT Guy

A propos marihuany: ostatnio czytałem blog pewnej kobiety, która zakończyła leczenie onkologiczne. Wypowiadała się o marihuanie z punktu widzenia pacjenta i lekarza: o tym jak działa, jakie są zalety i wady. W związku z tym nadal nie wyrobiłem sobie konkretnego zdania, ale uważam, że osoby, które mówią marihuanie „nie”, powinny bardziej zgłębić ten temat.
A co do medytacji: myślę, że faktycznie pomaga, zwłaszcza że nie zabiera dużo czasu. Samo gotowanie czy skręcanie mebli może być pewną formą medytacji.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *