Menu

Pamiętaj kim jesteś

22 czerwca 2016 - BLOG, Świadomość i rozwój
Pamiętaj kim jesteś

Rodzisz się. Ty czyli Ja. Prawdziwe Ja. Ja, które mistycy nazywają Duszą, naukowcy Corsupem, a którego ogromu i świadomości człowiek cywilizacji XXIw. najczęściej nie pamięta.

Rodzisz się. Wcielasz w człowieka. Podstawowym planem na wcielenie każdej istoty jest to aby pomimo ograniczenia trójwymiarowej przestrzeni świata materialnego, pozostać wiernym sobie i aby przeżyć ten czas świadomie. Każdy Corsup jest inny. Każda istota jest inna. Każda ma inny plan na wcielenie i każda Dusza reprezentuje sobą to, czego nauczyła się w czasie podróży przez wcielenia. Każda jest niepowtarzalna i każda będzie miała swój własny cel do realizacji.

Jako dziecko nie masz jeszcze wykształconej osobowości. Z jednej strony taki młody człowiek wyraźnie czuje w sobie swój własny ogrom i połączenie ze Wszystkim Co Jest, ale z drugiej strony nie ma jeszcze wykształconego tego niezwykłego aparatu do eksploracji światów jakim jest umysł. Okres niemowlęcy to czas gdy Świadomość, którą jesteśmy, stopniowo zdaje sobie sprawę z tego, że jest człowiekiem i zaczyna owo człowieczeństwo eksplorować. Jest to cudowny okres dla rodziców dziecka, którzy sami mogą przypomnieć sobie swoją własną naturę, poprzez kontakt z osobą nie patrzącą jeszcze na świat przez pryzmat toksycznego Ego.

Niestety, Ziemia nie jest przyjaznym miejscem. Cywilizacja zbudowana na fałszu i oddzieleniu od Źródła bardzo szybko próbuje zawładnąć powstającym umysłem. W dobie rozwoju techniki celem są nawet noworodki, których układ nerwowy nie pozostaje obojętny na  zmasowany atak chemicznymi toksynami obecnymi w szczepionkach, jedzeniu czy zanieczyszczonym powietrzu. Człowiek dorasta w takim środowisku, pośród bliskich i innych, którzy nie pamiętają nic innego poza naszym światem. W wieku lat sześciu, w człowieku rodzi się pierwsze uczucie krzywdy. Głos wewnętrznego przyjaciela, którym jest nasza Dusza, czyli de facto my sami, staje się ledwie słyszalny by w końcu zostać całkowicie stłumiony przez absurdalne nakazy i zakazy zbiorowego pola mentalnego ludzkości. „Tego nie wypada!”, „Zmów pacierz!”, „Siedź cicho!”  – dziecko stopniowo, ale nieubłagalnie ulega programowaniu Matriksa.

Gdy ma dziewięć lat, jest już po kilku latach spędzonych w szkole. Oddzielenie od swej Istoty pogłębia się. Pojawiają się tiki, alergie, agresja lub przyjmowanie roli ofiary. To tylko niektóre objawy syndromu oddzielenia umysłu od swej własnej Istoty. Nie pomogą psychologowie, choćby nawet najlepiej wykształceni, gdyż oni również są odcięci od Istnienia. Farmakologia tylko pogłębia rozdział Ducha i umysłu. Dziecko zaczyna dążyć do tego, aby zminimalizować cierpienie, w związku z czym poddaje się i zaczyna tańczyć Dance Macabre ludzkości. Wykonuje polecenia Systemu. Zaczyna wierzyć, że gwóźdź, który najbardziej wystaje, jako pierwszy obrywa młotkiem. Człowiek stara się więc nie być inny. Zapomina kim jest.

Z moich własnych obserwacji w pracy z dziećmi mogę stwierdzić, że jeśli w wieku ok. dziewięciu lat dziecko wychowywane jest przez „zamkniętych” rodziców, takowych nauczycieli i wychowawców w szkole, to jakiekolwiek poczucie tęsknoty za tym, aby być sobą i żyć w zgodzie z sobą będzie się już tylko objawiało bezsensownym buntem i poczuciem „Nie wiem, o co mi chodzi”. Jest to uczucie tęsknoty, która prawie każdy czytający te słowa doświadczał lub wciąż doświadcza.

To poczucie może grać w człowieku, ale częściej będzie coraz bardziej przykryte kolejnymi programami, które wgrywa mu Matriks. Po ukończeniu szkoły, życie człowieka to w pełni przewidywalny scenariusz:

– człowiek idzie na studia

– po ich ukończeniu zaczyna pracę

– żeni się/wychodzi za mąż

– pojawia się dziecko, które człowiek wychowuje zgodnie z wymaganiami Matriksa pomimo faktu, że od lat nie poczuł się naprawę szczęśliwy

– umiera, nie przypominając sobie kim tak naprawdę jest i po co tu przybył.

Odstępstwa od powyższego programu są minimalne i dotyczą w zasadzie tylko tego, czy ktoś ukończy studia, jakąś Wyższą Szkołę Tego i Owego lub nie. Cała reszta przypomina zgrabnie napisany scenariusz, który upodabnia ludzi do Simsów z popularnej gry komputerowej.

 

Przebudzenie polega na przypomnieniu sobie swej prawdziwej natury. Polega na odrzuceniu programowania przez ten świat. Wejście świadomością na poziom, w którym permanentnie czujemy swoją wielowymiarową konstrukcję i czujemy symfonię Życia i Wszechświata jest naszym obowiązkiem wobec nas samych. Ten proces nie należy do łatwych, gdyż człowiek często bardzo głęboko śpi. Gdy zaczyna otwierać oczy i przebudzać się do Prawdy, w jego życiu mogą zacząć się dziać rzeczy, które z matriksowgo punktu widzenia będą tragediami. Utrata pracy, odejście współmałżonka, przyjaciół i znajomych, którzy nie chcą mieć nic wspólnego ze świrem to tylko przykłady. Ale warto. Naprawdę warto, gdyż bez przebudzenia marnujemy wcielenie. Bez przebudzenia nie jesteśmy Świadomością a jedynie jej siódmą wodą po kisielu. Bez przebudzenia kolejne wcielenie będzie jeszcze bardziej mechaniczne, gdyż treści jakimi nasiąkniemy w czasie takiego nieświadomego życia będą nas kształtowały na dalszych etapach ewolucji.

Przebudzenie to nie tylko wybór ale konieczność. Jak to zrobić? Zapraszam do innych artykułów na tej stronie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *